Jestem korpoludkiem. Typem osobowości numer 24 (nieuświadomiony) i 25 (ten świadomy). Chciałabym wierzyć, że jest to oznaczenie niepowtarzalne.
Przeżywam dziś swoisty korpohamletyzm. Tyle, że zamiast wyżłobionej przez żywioły czaszki, trzymam w dłoni pomięty wizerunek króla Władysława..... Gdzież mi do Hamleta, który miał na głowie całą Danię?
Biję się z myślami, podczas gdy pomocnik fryzjera szarpie mnie za włosy. Wyrwał mi ich chyba co najmniej połowę, podczas gdy ja z pokorą znoszę te zabiegi, przekonana, że tak być musi. Logika jest prosta - krzyczysz na swoich, bo miłość. Obcy mogą sobie szarpać.
Wszystko jakby stanęło na głowie. Idę na siłownię i czuje się co najmniej jak członek sekty. Biegnąc na bieżni, czytam napis o tym, że słabość jest we mnie i że mogę więcej. Przebierając się w szatni, patrzę na konsumujące czipsy dziewczęta i myślę o nich z wyższością. Jestem głodna, ale silna! Słabość jest we mnie! Mogę więcej! (Czy one kurważ, nie czytały tego napisu? Amatorki!)
Konklawe wybrało papieża i wszyscy o tym trąbią. Kościół upada, a świat się kończy, bo jest Obama i jest czarny. A my żyjemy w cywilizacji specyficznej i jej symbolem nie jest bynajmniej kotlet w bułce. Miała być makdonaldyzacja, a jest terroryzacja. Straszy nas wszystko i wszędzie.
Wiem, że stopa bezrobocia na koniec stycznia wyniosła 14,2%, a nie wiem, kto jest prezydentem, dajmy na to, Chile. Wszędzie matka małej Madzi, faszyści i GMO. W Hiszpanii kryzys, w kaszce szczury, a Europa się islamizuje.
Wiem, że stopa bezrobocia na koniec stycznia wyniosła 14,2%, a nie wiem, kto jest prezydentem, dajmy na to, Chile. Wszędzie matka małej Madzi, faszyści i GMO. W Hiszpanii kryzys, w kaszce szczury, a Europa się islamizuje.
Staram się wyjść naprzeciw strachowi i stawić mu czoło. Czytałam Diunę, więc wiem, że strach musi przejść po mnie i przeze mnie. I kiedy już zasypiam, budzisz mnie Ty i Twoje paranoje. Jestem rycerzem, więc biorę to na klatę. Razem czuwamy do rana i razem walking dead.
Dziś spóźniłam się do pracy, bo obniżałam ci poprzeczkę śrubokrętem numer trzy. I już nie musisz prężyć przede mną muskułów, wystarczy, że ja robię to przed Tobą. A w ogóle mniejsza o to, bo ludzie i tak wiedzą, że co środę oglądamy Top Model.
Dziś spóźniłam się do pracy, bo obniżałam ci poprzeczkę śrubokrętem numer trzy. I już nie musisz prężyć przede mną muskułów, wystarczy, że ja robię to przed Tobą. A w ogóle mniejsza o to, bo ludzie i tak wiedzą, że co środę oglądamy Top Model.