wtorek, 21 maja 2013

Ten moment

Ten moment, kiedy ćwicząc na siłowni odkrywasz, że trud ćwiczeń może się opłacić już w trakcie ich wykonywania..

Udało mi się w końcu polubić bieganie . Nawet to poranne nie jest takie złe. Nie myślałam jednak, że polubię ćwiczenia na przedziwnych atlasach – do momentu, kiedy wyciskając z siebie siódme poty na maszynie, której nie umiem do końca opisać, poczułam, że jest to przyjemne.. I to nawet bardzo. 

Wynagradza mi to nawet trzydniowy  tygodniowy ból mięśni, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia.
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji - wersja hard.

Ten moment, kiedy Twój kot chowa się do walizki i milczy jak grób....

Poczułam się dzisiaj troszkę jak matka, która traci swoje dziecko. A zdarzyło się to podczas niewinnej gry z Tytusem w chowanego – o której ja co prawda nie wiedziałam, że się odbywa, a Tytus nie widział pewnie, że zapłakana szukam go na podwórku, w bloku i w piwnicy.

W piżamie.  

Na bosaka.

Z rozwichrzonym włosem!

Była sobie kiedyś taka staruszka z Terespola, która co wieczór wychodziła przed swój drewniany domek i krzyczała na pełen regulator: „Misiaaaaaaa, Peeeelaaaaa”. Ja krzyczałam dziś „Tytuuuuuuuuuuuuus, Tytuuuuuus” i zdaje się, że nie różnimy się tak bardzo od tych, których mamy za wariatów.

Generalnie, spędzamy chyba zbyt dużo czasu na analizowaniu tego, co robią Inni. O czym Inni myślą. Co Inni czują. Jacy Inni są biedni. I jak Innym można pomóc. Słynny szanson porzuconych, brzmi mi dzisiaj jak wołanie pani Mirki -  „Noooooooooooooooooothing  compaaaaaaaaares toooooo yooou, nooooothing coooompareeees toooo yoooouu”.

W domu Pani Mirki nie było już nigdy więcej miejsca dla zwierząt. Całą przestrzeń wypełniał jej żal i tęsknota za tymi, które już nigdy nie wrócą.

Życie pełne jest momentów, dlatego też tytułem podsumowania, prezentuje:

Ten moment, kiedy bujasz się radośnie na ławce i spadasz...