Ten moment, kiedy ćwicząc na siłowni odkrywasz, że trud ćwiczeń
może się opłacić już w trakcie ich wykonywania..
Udało
mi się w końcu polubić bieganie . Nawet to poranne nie jest takie złe. Nie
myślałam jednak, że polubię ćwiczenia na przedziwnych atlasach – do momentu,
kiedy wyciskając z siebie siódme poty na maszynie, której nie umiem do końca
opisać, poczułam, że jest to przyjemne.. I to nawet bardzo.
Wynagradza mi
to nawet trzydniowy tygodniowy ból
mięśni, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia.
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji - wersja hard.
Ten
moment, kiedy Twój kot chowa się do walizki i milczy jak grób....
Poczułam się dzisiaj troszkę jak matka, która traci swoje
dziecko. A zdarzyło się to podczas niewinnej gry z Tytusem w chowanego – o której
ja co prawda nie wiedziałam, że się odbywa, a Tytus nie widział pewnie, że
zapłakana szukam go na podwórku, w bloku i w piwnicy.
W piżamie.
Na bosaka.
Z rozwichrzonym włosem!
Była sobie kiedyś taka staruszka z Terespola, która co
wieczór wychodziła przed swój drewniany domek i krzyczała na pełen regulator: „Misiaaaaaaa,
Peeeelaaaaa”. Ja krzyczałam dziś „Tytuuuuuuuuuuuuus, Tytuuuuuus” i zdaje się,
że nie różnimy się tak bardzo od tych, których mamy za wariatów.
Generalnie, spędzamy chyba zbyt dużo czasu na
analizowaniu tego, co robią Inni. O czym Inni myślą. Co Inni czują. Jacy Inni
są biedni. I jak Innym można pomóc. Słynny szanson porzuconych, brzmi mi
dzisiaj jak wołanie pani Mirki - „Noooooooooooooooooothing compaaaaaaaaares toooooo yooou, nooooothing
coooompareeees toooo yoooouu”.
W domu Pani Mirki nie było już nigdy więcej miejsca dla
zwierząt. Całą przestrzeń wypełniał jej żal i tęsknota za tymi, które już nigdy
nie wrócą.
Życie pełne jest momentów, dlatego też tytułem
podsumowania, prezentuje:
Ten moment, kiedy bujasz się radośnie na ławce i
spadasz...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz