niedziela, 16 września 2012


"Chleb i wino - jedz zdrowo z Biblią", nie wiem czy nadal jestem pijana, czy też na urodziny otrzymałam taką oto książkę kucharską? Małgonia najwyraźniej indoktrynuje mnie skutecznie, skoro poranna rozmowa  o różnicy pomiędzy szynką, a polędwicą, przypomina mi rozważania nad gorejącym krzewem i jestem który jestem.

Rozmawiamy o miłości. O tej wyśnionej. I o  tej nigdy nie spełnionej. Czekamy na siebie od urodzenia. Patrzymy czasem od niechcenia. Nie chciało mi się dzisiaj wstać z łóżka. Nie mam depresji. Zdziadziałam. Wolę poczytać, popisać, pouczyć się i  pogotować. Zaczynam agregować w sobie atrybuty Magdy Gessler, Boba Budowniczego i Virginii Woolf. 

Urodziny to taki moment, kiedy przez chwile zastanawiasz się nad tym, co się w ciągu pełnego roku wydarzyło. Pamiętam czterech niespodziewanych gości i życzenia nagrane na skype wiele kilometrów stąd. Pamiętam swój smutek i poranek kojota w oczach gościa piątego.

Dziś sam jestem dziadkiem i ...... bla bla bla :P


Zmieniamy przyzwyczajenia, zmieniamy smaki. Nie myślałam jednak, że można zmienić swój charakter. Zawsze lubiłam być w centrum uwagi. Bez większego problemu zawierałam znajomości i pełniłam zaszczytną rolę lwa salonowego. Tymczasem ostatnio nie radzę sobie w tłumie. Zaczyna mnie on przytłaczać, krępować i stresować. Dziwne jest to uczucie. 


2 komentarze:

  1. w końcu nie musisz już kontrolować sytuacji, możesz po prostu być sobą.. :)

    oraz: si, zdziadziałaś :P ale w pozytywnym sensie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czym jest miłość spełniona?

    OdpowiedzUsuń