środa, 14 listopada 2012

Granice Twojego języka, są granicami Twojego świata, czyli o tym jak przypadkowo parafrazuje Wittgensteina


<b>Dygresja początkowa, będąca wstępem, ale tylko pozornie</b> Jakoś mnie te wszystkie śmierci ostatnio zamiatają. Znowu spodziewam się, że tyle rzeczy się wydarzy, mimo że statystycznie, szanse na to są naprawdę małe. Boję się bezsilności i tego, że kiedyś (i to wcale nie w bardzo odległej galaktyce) obudzę się w innej rzeczywistości. Rzeczywistości, w której te wszystkie wykonywane przeze mnie czynności, będą się działy niczym na drodze stąd do wieczności.
Czytałam ostatnio o dorastaniu. Zawsze mi się wydawało, że dorastanie nieuchronnie wiąże się z  dojrzewaniem. Z każdym mijającym rokiem, niczym owoc zmieniamy kolor i miękkość.

Tymczasem chyba wszystko jest jakby odwrotnie. Dorastanie, nie ma z dojrzewaniem często nic wspólnego. Zamiast mięknąć, robimy się coraz twardsi, a przez to coraz mniej zainteresowani i coraz bardziej samotni. Spadamy z drzewa i rozbijamy się o twarde podłoże, ignorancję i kolejną podwyżkę biletów komunikacji miejskiej.

Podobno znając jedynie 5000 słów w języku obcym, jesteśmy w stanie się z każdym native speakerem dogadać. Na lekcjach angielskiego spotykałam wielu ludzi, którzy perfekcyjnie wypełniali testy gramatyczne i bez wysiłku lawirowali pomiędzy past perfect a past perfect continuous i którzy niejednokrotnie znali słów 10, 15 czy 20 tysięcy. Kiedy jednak stawali oko w oko z obcokrajowcem – nie byli w stanie się porozumieć. Trudność sprawiał im akcent, szybkość wypowiadanych słów, potoczność mowy i kontekst.

Masłowska zauważa, że naszą mową ojczystą jest dziś Google Translator – tłumacz dosłowny, którego zasób słów jest niezmierzony, a który kontekstu nigdy nie wyłapie.

Czytając to zdanie, pomyślałam sobie, że nie jest ważne ile znasz słów, i jak podczas swoich zabaw z ludźmi, nimi żonglujesz. Ważne jest to, czy rozumiesz ich znaczenie. 


1 komentarz:

  1. Ludzie są ograniczeni. Nawet gdy nie chcą tacy być. Budują we własnych głowach przepaści. Ja mam wrażenie, że cofnęłam się w dojrzałości choć lat mi przybyło. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa. Myślę, że odbijamy się w ludziach jak w zwierciadle. Może to oni również wyznaczają nasze granice? Czy przeciwnie, poszerzają horyzont? Nie wiem. Ale ilekroć czytam to stwierdzenie, że granicą świata jest granica języka powoduje we zadumanie.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń