piątek, 14 listopada 2014
piątek
Dzień zaczął się jakby zwyczajnie. Wstałam rano, umyłam się, ubrałam i wyszłam na przystanek – pilnując przy tym, by zupa dyniowa nie wylała się ze słoika prosto do mojej torebki. Jak zwykle pośmiałam się z ludzi i z ludźmi w pracy. Taka przecież jestem śmieszka.
Wysłuchałam kilku teorii na swój temat i poszłam spokojnie do biurka.
Następnie się popłakałam.
I niczym Truman Copote w „Z zimną krwią” siedzę pochylona nad sobą i metodą introspekcji tworzę studium zbrodni.
E jest ekstra(wertyczna)
E jest sarkastyczna
E nie zna granic
E jest zimną suką
E nie chce mieć dzieci
E jest..
Gówno wiecie wszyscy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz