piątek, 26 listopada 2010

pozwólmy wilkowi zjeść babcię



Ciskam cię i łuję,
mdolę, tłamszę
i duszę,
całuję Cię aktualnie i dyskursywnie,
całuje w metafizyczny pempek,
całuję bez cienia erotyzmu,
całuje najserdeczniej na świecie
i poza światem.
Całuję Cię, gdzie chcesz,
psiakrew

Przechodząć koło przystanku, zobaczyłam umieszczony na szybie kiosku egzemplarz Wysokich Obcasów (wydanych w formie miesięcznika). Moją uwagę przykuły dwa tytuły: "Dlaczego dajesz się zaciągnąć do łóżka" oraz "Witkacy, oszalej i wyjdź za mnie". Dokonałam impulsywnego zakupu.

Zaciekawiła mnie szczególnie część o kobiecych emocjach, którymi według autorów pewnej książki da się sterować, wykorzystując troche wiedzy z zakresu programowania neurolingwistycznego. Budzi to oczywisty sprzeciw nie tylko psychologów, ale i każdej kobiety, szczególnie gdy czyta zdania w stylu " Kiedy kobieta się  martwi, że może cię utracić, twoja wartość w jej oczach rośnie".

Baaaaardzo ciekawy artykuł, szczególnie z perspektywy behawioralnej.

Witkacy...taaaak. To był gość. Nigdy chyba nie pozbędę się słabości do niego. Nie ze wzgledu na to że świetnie malował, nie dlatego, że fantastycznie pisał...ale dlatego, że poza tym wszystkim był jedną wielką dupą wołową, czego wcale nie ukrywał. Bo kochał, mimo że głosił, iż "kurważ musi być zwiększony. Kurwa co tydzień, jak Flaubert". A przede wszystkim dlatego, że był szczery. Nikt z nas nie lubi dzielić się ze światem swoim słabościami, lękami, czy upokarzającymi epizodami. Witkacy nie miał z tym problemu. Najmniejszego. Czasami aż do granicy absurdu.  

Jadąc autobusem pomyślałam, że to cholernie niesprawiedliwe, że wszyscy wokół mówią nam, że szczerość jest najważniejsza. Już mówiąc to zdanie, nie mówią prawdy. Szczerośc jest ważna, ale tylko taka szczerość, która odpowiada innym. Szczerość słodka.

Mam straszną cerę! Tak kochanie, wygląda okropnie - musisz coś z tym zrobić, wyglada strasznie...tzn nie zmienia to moich uczuć do Ciebie, ale te syfy są naprawdę straszne. Jest szczerość. Nie trudno domyśleć się reakcji drugiej strony.

To banalny przykład, ale takich sytuacji jest dużo więcej. Jeśliby przeanalizować każdy dzień naszego życia, to prawdopodobnie nie znalazło by się ani jednego, kiedy to nie posuneliśmy sie do jakiegoś małego lub dużego kłamstwa. Prawda jest taka, że gdybysmy byli 100% szczerzy wobec ludzi wokół nas, nikogo by koło nas nie było.

Jaki jest koń - każdy widzi. Nikt nie mówi.

A w bajkach dobro zwycięża nad złem, w filmach romantycznych miłość zawsze tryumfuje, a intryga zostaje rychło zdemaskowana.

A ja się zastanawiam, po kiego wała wymaga się od nas szczerości, skoro od dziecka karmi się nas kłamstwami? Po takich lekturach czekamy na happy ending, a on nie przychodzi. Nie ma romantycznego rzucania się sobie w ramiona na szczycie Emipre State Building, czy ratunku z pożaru w ostatniej chwili. Jest za to prawda - otaczająca Nas rzeczywistość. Ale rzeczywistośc nie taka, jakiej oczekiwaliśmy.

Kot nie zawsze spada na cztery łapy, wiesz? A leku na całe zło też nie ma i nie będzie.

Pozwólmy więc do jasnej cholery zjeść wilkowi babcię. Dla naszego własnego dobra. Szczerze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz