Jestem marudna. Jestem też wypadkową pedantyzmu mojej matki, hultajstwa mojego ojca i MatkiPolkiSiatkarki - babci. Ogólnie, często też miewam wypadki.
Jestem niepoprawnym romantykiem. Pewnie dlatego wzruszam się na serialach - płaczę gdy ktoś umiera, albo mówi, że kocha. Czasami przewijam te sceny do początku i znowu płaczę. Czytam właśnie, że Melanie odeszła od Antonia. Johny odchodzi od Vanessy, a Kristen zdradziła Roberta. Jest mi smutno, gdy bohaterowie pop kultury stają się Robinsonami. Kolejna fala, wyrzuca ich na brzeg samotnej wyspy. Tak jak i nas, bohaterów mass marketu. Przynajmniej w tym punkcie się spotykamy. My i Oni.
Mamy już sierpień. Chciałam przystanąć o godzinie 17, tak jak i chce od wielu wielu dni. Pociąg Kolei Mazowieckich zawsze się spóźnia, ciągle gdzieś stoi i wiecznie jest poza rozkładem, tymczasem o 17-ej jechał dalej. Jak gdyby nigdy nic.
Mam wrażenie, że rok temu, było dwa lata temu - powiedziała. Przypadek, czy zakrzywienie czasoprzestrzeni? Wszystko/większość, uległo zmianie. Zmieniają się ludzie, zmieniamy mieszkanie, szybkość internetu i stosunek do.
Jedni potrzebują odpoczynku od drugich- od ich problemów, zawiłych historii i komentarzy rzeczywistości. Inni potrzebują czegoś na kształt bufora bezpieczeństwa i zapewnienia, że to se nevrati, se nevrati.
Finneganów tren. Finneganów tren.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz