Mam czasami wrażenie, że moje życie przebiega właśnie w takim tempie, jak ten teledysk. Teraz Ja, Ty. Teraz Ty, Ja. Coś jakby nie wiem. Yo!
Szukanie
mieszkania to droga przez mękę. Operacja logistyczna na wysoką skalę.
Podziwianie minionej epoki - w postaci drewnianej boazerii i PCV vs. panele z
Castoramy i kiczowaty styl nowego budownictwa. Doprawdy, wybór jest naprawdę trudny.
Bilety na
samolot, rezerwacje hoteli, planowanie (jak spakować się w bagaż podręczny na 2
tygodnie ?), kot musi mieć chrupki, 4-ty tydzień naprawiania Stefana, wymiana
kontaktu i milion sześćset innych „drobiazgów”. Hell yeah!
A w między
czasie rozkmina nad kondycją własną i świata. Nad tym, co kiedyś nazwać mogłam
ideałami i tym, co teraz nazywam rzeczywistością. Moment, w którym zaczynasz
zdawać sobie sprawę z faktu, że podświadomie sabotujesz wszystkie relacje, w
które wchodzisz, jest jak kop w przeponę (co w zasadzie i tak mi się tym razem
należało).
Spotykasz
się z kimś, kto daje ci w metafizyczną mordę z precyzją i regularnością godną
szwajcarskiego zegarka i brniesz w to coraz głębiej tak, jakby to była najważniejsza rzecz w twoim
życiu. Marzysz o normalnej relacji z osobą, która nigdy nie będzie w
stanie w taką relację wejść. Dajesz z siebie wszystko, obwiniając się
jednocześnie za to, że to za mało. I dopóty, dopóki nie upodlisz się
ostatecznie, nie jesteś w stanie dopuścić do świadomości, że pora dać sobie
siana.
Płacz, tego tak naprawdę Ci brak
Patrz, to jest jak powolne umieranie
Wypluj mnie już, niech się stanie
Patrz, to jest jak powolne umieranie
Wypluj mnie już, niech się stanie
Tymczasem,
kiedy spotkasz na swojej drodze wszystko to, o czym zawsze marzyłeś - kogoś,
kogo bez wahania można nazwać normalnym… Wtedy jest za spokojnie? Dzień bez
kopa - dniem straconym?
Nazwać to można
naturą ludzką. Nazwać można też prościej – głupotą. Wszyscy jesteśmy dziećmi
swoich rodziców i są pewne rzeczy, których nie da się przeskoczyć. Z drugiej
strony, nie można się tym usprawiedliwiać w nieskończoność. Na własne życzenie
fundujemy sobie w ten sposób nieszczęście, przeplatane na krótki moment kolejną
porcją złych emocji, od których prędzej czy później się uzależniamy.
Lubię patrzeć na Twój uśmiech i lubię robić ci śniadanie. Niech się stanie.
i to jest właśnie bomba.. kto nie wie ten trąba! :-)
OdpowiedzUsuńwszyscy to wiemy, ale w odpowiednim momencie cierpimy na amnezję
OdpowiedzUsuń