czwartek, 18 kwietnia 2013

"Zawodnik" numer 13.874



Murakami twierdzi, iż biegnąc myśli o rzece i chmurach. Czasem myśli o niczym. Przez jego umysł przenika jakaś nostalgiczna cisza i tym podobne. Strasznie to romantyczne, wzniosłe i serce mi rośnie. 

Murakami to parszywy kłamca.

Kiedy biegnę, myślę przeważnie o tym, by już przestać. Sama sobie zadaje pytanie o to, kiedy to się w końcu skończy. Widząc nadbiegającą z naprzeciwka dziewczynę przyspieszam, prostuję się i przestaje na chwilę dyszeć. Gdy tylko się miniemy, wypluwam lewe płuco na chodnik i wlokę się dalej.

W niedzielę prawdopodobnie umrę. Będzie to naturalną konsekwencją ostatnich tygodni i pecha, który mnie prześladuje. Najwyraźniej tylko w "Oszukać przeznaczenie" to cholerstwo przeskakuje czasem na innych ludzi.

Całe liceum i studia podjeżdżałam pod Tamkę autobusem (bitch, please!), a teraz mam pod nią podbiec. Jezusie brodaty! Spraw, aby nie minęło mnie żadne dziecko, niepełnosprawny lub emeryt. 



6 komentarzy:

  1. ja, miss fitness, też myśle o końcu biegu:p albo o swoich mięśniach

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwnie. Ze swojej perspektywy (nie jestem misterem fitness:P po prostu biegam długodystansowo) raczej przychylam się ku słowom Pana Murakami... Kiedy zaczynam bieg, daję sobie minutę-dwie na ustabilizowanie oddechu. Wpadam w 'rytm' i się wyłączam: organizm i mięśnie robią swoje, a ja mam wtedy czas dla siebie. Myślę o wielu rzeczach, czasem abstrakcyjnych, niepowiązanych, wykluczających się. Zdarza mi się myśleć o ludziach których mijam, krajobrazach, pogodzie, jakichś sytuacjach z dnia bieżącego, o filmie, muzyce, a czasem o tym, w którym to kierunku potoczyło się moje życie. Może trzeba tu myśleć właśnie na zasadzie: mój organizm to sprawnie działająca maszyna- ona robi swoje, a samemu znaleźć sobie własną przestrzeń- między każdym kolejnym krokiem...? Pozdro, biegaczu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To co naskrobałam, to w dużej mierze przerysowanie:P Chociaż prawda jest taka, że bieganie jest gdzieś pośrodku. Ani to relaks na 100%, ani też dramat ;)

    OdpowiedzUsuń