środa, 20 listopada 2013

Zaczynam od kończę

Dwulatek wpadł do jeziora. Rodzice nie zauważyli. Nie żyje.
Nie żyję być może i ja, bo w relacjach z ludźmi tkwię w czasie przeszłym.
Przeszły czas definiuje prawie wszystkie moje zachowania. Jesteśmy chyba tym miejscem na przecięciu się wszystkich zaszczepionych nam warunkowań.
Warunek sine qua non? Odczuwanie.
Odczuwania zawsze się bałam  - tego odsłaniania miękkiego podbrzusza, pieprzonej wrażliwości.
Wrażliwość staje mi w gardle niczym ość i niezmiennie dławi.
Dławię się łzami nad kopułą kserokopiarki marki Xerox i marzę o tym, by nie usłyszeć pytania o to, co się stało.
- Stało się coś, Szogunie? – pyta Bella.
- Bellu, wszystko.

Wszystko w życiu za lekko mi przychodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz