Dwulatek wpadł do
jeziora. Rodzice nie zauważyli. Nie żyje.
Nie żyję być może i ja, bo w relacjach z ludźmi tkwię w
czasie przeszłym.
Przeszły czas definiuje prawie wszystkie moje zachowania.
Jesteśmy chyba tym miejscem na przecięciu się wszystkich zaszczepionych nam
warunkowań.
Warunek sine qua non? Odczuwanie.
Odczuwania zawsze się bałam - tego odsłaniania miękkiego
podbrzusza, pieprzonej wrażliwości.
Wrażliwość staje mi w gardle niczym ość i niezmiennie dławi.
Dławię się łzami nad kopułą kserokopiarki marki Xerox i
marzę o tym, by nie usłyszeć pytania o to, co się stało.
- Stało się coś, Szogunie? – pyta Bella.
- Bellu, wszystko.
Wszystko w życiu za lekko mi przychodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz