środa, 23 marca 2011

Mały Książe

Każdy z nas jest na swój sposób dwudzielny. Składamy się z dwóch wykluczających się części, które jakimś cudem tworzą jednak uzupełniającą się całość. 

I tak, dla jednych jesteśmy Małym Księciem, a dla innych Różą. Jedni widzą nas jako wiecznie gubiącego swój ogon Kłapouchego, natomiast dla innych mamy w sobie więcej z wbrykującego wszystkich do strumienia Tygryska.

W Stumilowym Lesie każdy ma przypisaną rolę. Podobnie z Kopciuszkiem, Śpiącą królewną, czy Małą Syrenką. Zastanawiam się jak wyglądałoby ich życie we współczesnym świecie?

Kopciuszek od regularnego chodzenia na zakrapiane bale nabawiłby się z pewnością alkoholizmu, a ze względu na wiecznie gubione pantofle zostałaby też pewnie zakupoholiczką napędzającą przemysł obuwniczy w swojej krainie.

Śpiąca królewna wydawałaby majątek na psychoanalityka. W dzisiejszych czasach narkolepsję da się wyleczyć - a młody książę jedynie na fali uniesienia zaakceptował wiecznie śpiącą (i zapewne  nieźle chrapiącą) królewnę.

Mała Syrenka wykorzystałaby zapewne swoje zdolności pływackie i dosyć szybko stałaby się członkinią narodowej reprezentacji olimpijskiej. Zdobywszy na igrzyskach 3 złote medale, stałaby się tak sławna jak brytyjska para książęca, co nieuchronnie doprowadziłoby do utraty prywatności. Prześladowana przez paparazzi zdecydowałaby się ponownie wskoczyć do morza, w czym dopomógł by jej nieśmiertelny Greenpeace.

Tygrysek już dawno siedziałby z wyrokiem za recydywę. Pięć do dziesięciu lat za próbę zabójstwa z premedytacją poprzez wrzucanie do strumienia. Kłapochy zostałby klientem kliniki zajmującej się operacjami plastycznymi, gdzie dorobiono by mu nowy piękny ogon. Na fali euforii zdecydowałby się jeszcze na cudowną dietę doktora Duncana i został gwiazdą Pixara.

W realnym świecie, wszystkie te bajkowe postacie przestałyby być tak bardzo jednowymiarowe. Stałyby się bardziej ludzkie. Swoista fuzja Małego Księcia i Róży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz