Jakby tak usiąść i zastanowić się nad życiem, możnaby dojść do wniosku, że jedyne co robimy, to wstajemy rano, pracujemy, wracamy do domu i idziemy spać. Następnego dnia robimy dokładnie to samo. No i mamy te 26 dni urlopu, które raz wykorzystane wpędzają nas zwykle w depresję pourlopową. Taki trochę dzień świstaka w wersji może nieco mniej standaryzowanej. A może to po prostu...marzec?
Czasami myślę sobie, że teraźniejszość bardzo różni się od przeszłości, która stała się moim udziałem, a jeszcze bardziej od przyszłości jaką sobie kiedyś wyobrażałam. Dostałam listem "Dear E, We are sorry to inform you that your future has already begun" w sam splot słoneczny. Próbuje złapać oddech.
Uszczypnij mnie.
Saramago twierdzi, że bez przeszłości, teraźniejszość staje się bez znaczenia. Jest to coś co definiuje tu i teraz. W przeszłosci jedynie możemy szukać odpowiedzi na to kim jesteśmy dzisiaj. W przeszłości odnaleźć możemy przyczyny naszych zachowań, reakcji i sposobu odbierania rzeczywistości. A może to tylko bardzo dobra wymówka, która działa dla każdego jak karta wyjścia z więzienia w Monopolu?
Jestem zmęczona. Dawno nie byłam tak bardzo zmęczona. Mam wrażenie, że obudziłam się nagle w innym czasie i w innym miejscu. Niewyspana. I wcale nie jest tak jak to sobie wyobrażałam. Nawet nie jestem tym, kim wyobrażałam sobie, że będę.
Czy mogę to polubić? Nie wiem...
Ale skoro ona może?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz