środa, 18 maja 2011

smutno mi, Boże

Schodzę dziś na dół w pełnym rynsztunku. Zasiadam dumnie za kierownicą Stefana. Wiatr  rozwiewa mi włosy, przechodnie uśmiechają się przyjaźnie. Straż miejska patrzy dziwnym, acz niegroźnym wzrokiem. Chcąc zmienić pas, spoglądam w lusterko. Nic nie widzę. A czemuż to - pomyślałam? Niedomyłam? Oczęta zmęczone?

Nie.

Lusterka zajebali.

Koniec bajki, smutno mi Boże.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz