Patrzę na śpiącą i myślę sobie, że jeśli tak ma wyglądać miłość, to ma w sobie więcej z karykatury. Miłość o wychudzonej twarzy i wielkich oczach, która za każdym razem zaciska zęby i dalej się stara. Miłość, która powinna mieć twarz uśmiechnietą i spokojną, a ma zapłakaną, smutną i zmęczoną. To prawda, że sen rozumu, tworzy potwory, które straszą nas wtedy, gdy zgaśnie światło.
Jest taka scena z Blade Runnera, kiedy Roy mówi, że wszystkie jego wspomnienia zostaną zagubione, niczym łzy pośród deszczu. W tej scenie replikant ma w sobie dużo więcej tak zwanego człowieczeństwa, niż niejeden człowiek. Nie wiem czemu, ale za każdym razem doprowadza mnie to do łez.
Time to die - mówi. I odpuszcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz