Są dwa rodzaje miłości. Miłość – uczucie i miłość – zależność.
Miłość uczucie
jest całkowicie bezosobowa – w pełni pochłania człowieka, jej przedmiot może
być zupełnie absurdalny. Jeśli uczucie to jest desperackie, nie ma sensu
przeklinać samego siebie – trzeba je przecierpieć i pozwolić, żeby jego
widoczna absurdalność sprawiła, by szybciej przeminęło.
Przez absurdalność nie rozumiem niemoralności. Uczucie o
którym mówię, jest zarówno amoralne jaki i bezosobowe. Palące policzki; ziemia
usuwająca się spod stóp.
Powiedzieć kocham , kiedy odczuwa się ten rodzaj uczucia, jest czymś aroganckim. Chodzi tu bowiem o „miłość”, która przypadkiem bierze człowieka w posiadanie i nakierowuje na X. Gdy jednak mamy do czynienia z drugim z podstawowych rodzajów miłości – miłością zależnością – można powiedzieć „kocham”; „ja” w tym czasowniku jest wręcz ważniejsze niż „kocham”.
Susan Sontag "Odrodzona"
Jestem podobno trochę jak Susan, chociaż socjonika mówi co innego. Tymczasem czytając niektóre fragmenty, czuje się tak, jakbym sama je pisała - używając jedynie innych, niż w rzeczywistości, dat i imion.
Pakuję prezenty i przypominam sobie, że kiedyś kupiłam tacie maszynkę do golenia Gilette. Bardzo długo na nią oszczędzałam i strasznie się cieszyłam, że udało mi się kupić taaaaki prezent. Dzisiaj taka maszynka, to byłoby za mało. To coś, co samemu kupujesz sobie w Rossmanie, jak chleb w osiedlowym sklepie. I w czasach, w których pozostaje nam kupować sobie wzajemnie już tylko gadżety, ciężko jest sprawić komuś radość gwiazdkowym prezentem.
Rozgryzam ciasteczko z chińską wróżbą (Nazywom się chińskie ciasteczko. Składom się z mąki, cukru, jajek, oleju, waniliowego aromatu, szczypty soli, migdału bez skórki i mądrości I.K.), a Annie Leibowitz siedzi w Olsztynie i telefonicznie poddaje mi pomysł napisania powieści pt. "Miłośnik wulkanów".
A ja, na kuchennej ścianie, gram w scrable sama ze sobą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz