Droga do pracy – całe 25 minut i jedyny czas w ciągu dnia,
kiedy jestem całkowicie sama i mogę pomyśleć. Mogę popatrzeć sobie w szybkę
skmki i spacerować po własnej głowie.
Czasami jednak trochę niewygodnie jest zostawać sam na sam ze
swoimi myślami.
Dzień - niby zwyczajny. Jednak kiedy jesteś przesądny, przestaje takim być. Ja trochę jestem, dlatego kiedy pomyślę o tym, że dzisiaj
jest rocznica śmierci taty i jednocześnie piątek 13go, bardzo się boje tego
co mogłoby się wydarzyć. Moja matka ostatni raz była w szpitalu wtedy, kiedy
mnie rodziła (zakładając, że rzeczywiście nie jestem adoptowana). Zetknięcie z
polską służbą zdrowia, gdzie zmieniło się niewiele - musi być dla niej
niezwykle bolesne. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie, jak Ewa spędza noc w
szpitalu.
Gdy właśnie zamierzałam wejść rano do łazienki by się wykąpać,
Domka spytała mnie szybko, czy może wejść przede mną na siku. Powiedziała w tym
zdaniu „przepraszam, ale muszę..” i zrobiła to takim tonem, że w ułamku sekundy
mignęła mi przed oczami zupełnie inna osoba, która przepraszała mnie za to, że
nie jest już w stanie sama wstać z łózka. Poczułam to jak uderzenie obuchem i
tak jak Proust przypominał sobie wszystko to, co działo się wokół magdalenek,
tak i ja przeniosłam się na chwile do tamtego wspomnienia, czując wokół siebie
tamten specyficzny zapach i ciężkie powietrze.
Katarzyna mówi, że kiedy kupiła mieszkanie, wpadła w ciężką
depresję. Mam wrażenie, że sama zaczynam się o nią ocierać. Gdzieś tam się
czai i przygląda uważnie, zbliża dwa kroki i oddala tylko o jeden. Uwypukla
wszystko to, co najgorsze, przysłaniając te elementy układanki, które jakoś do
siebie pasują.


