334 dni i 19 godzin to łącznie 48 2100 minut.
Minuta mija na przykład wtedy,
gdy przytulasz się do mnie i zasypiasz przy moim boku.
Minuta jest też wtedy,
gdy siadasz rano na łóżku i całujesz mnie na pożegnanie.
Głaszczesz mnie wtedy po głowie i mówisz „Kocham
cię”
Myślisz, że tego nie rejestruje, bo śpię.
Ale ja zawsze wiem, kiedy zdarza się taki poranek, że tego nie robisz.
W takie dni, pierwszą po przebudzeniu myślą jest to, że nie było porannej
minuty.
48 2100 minut to 289 26000 sekund.
Sekunda jest jak myśl, która nagle przychodzi ci do głowy.
Sekundy łączą się z sobą w grupach po 60
i tworzą długą minutę rozmyślania nad tym, że nie ma cię obok.
Codziennie nie ma cię przez 10 godzin = 600 minut = 36.000 sekund.
I chociaż jednostki czasu są niezmienne, mam czasami wrażenie, że
minuta bez Ciebie trwa dłużej, niż minuta spędzona obok.
Odzwierciedla to nawet prawo Balaniego, które długość minuty
uzależnia od tego, po której stronie drzwi toalety się znajdujesz.
Myślę więc, że długość minuty jest wprost proporcjonalna
do odległości między nami.
Tempus fugit, aeternitas manet.

