niedziela, 6 listopada 2011

meanwhile, far far away

Powstawszy pewnego piątku z łóżka pomyślałam, że pora czasami zachować się spontanicznie i odrzucając na bok podomkę w kwiatki, jęłam rozplątywać wałki z włosów. Pakowanie klamotów zajęło mi jedynie pięć minut (aczkolwiek zapomniałam prawie wszystkiego), dlatego też długo jeszcze nie byłam w stanie zrozumieć, czemu do pracy spóźniłam się trzydzieści. Ale mniejsza o większość!

Już dziesięć godzin później, siedziałam w pociągu relacji Warszawa-Zaczarowane Miasto, rozkładając wygodnie nogi w przedziale klasy dla ludzi majętnych i kontemplując panującą w nim pustkę. Pięć lat- pomyślałam pełna zadumy, pochylając się nad kolejną kartką magazynu "W drodze".
 
Pierwszy szok, w postaci informacji o zamknięciu Kina Polana, przeżyłam już w taksówce. Kolejne - miały dopiero nadejść. Miasto, które przez jakiś czas było moim drugim domem, uległo ogromnej przemianie, a w zasadzie nic się nie zmieniło.

No ale bez filozofowania. Przejdźmy do najciekawszych aspektów owego wieczoru, a mianowicie dubstepu, Julii oraz marzenia każdego pedofila! A było to właśnie tak:

Julia - lat tyle ile mają licealistki w ostatniej klasie (czyli zdaje się 18?) to prawdziwa królowa parkietu i mistrzyni dubstepu, która akurat tamtego wieczoru zdawała się porażać wszystkich swoją energią, polotem i klasą. I tak się oto stało, że Julia spodobała się goszczącemu mnie rycerzowi! Cóż za piękna historia, czyż nie?

Nie minęła chwila, kiedy po krótkiej pogawędce przy podłodze parkietu, zgodziła się towarzyszyć mi, w celu poznania szlachcica i jego rumaka. Zachwycona faktem, iż jak ten powiatowy Kupidyn połączyłam tych dwoje, udałam się chyżo na podest, by nieśmiało obserwować poczynania stworzonych dla siebie młodych ludzi. 

Julia okazała się być wygadaną dziewczyną. Już po trzech minutach odsłoniła przed rycerzem meandry swoich problemów z depresją, chłopakiem, który rzucił ją dla lesbijki (nie wiem co prawda czy to możliwe) oraz patologicznej rodziny (mówiąc to, wypiła swoje piwo w cztery minuty, dwadzieścia pięć sekund). Pech chciał, że po licznych wyznaniach tego wieczora, biedaczka straciła kontakt z rzeczywistością szybciej, niż wszyscyśmy się spodziewali. No i niestety, nastąpiło to zanim rycerz poprosił ją o numer telefonu. 

Nic to! - pomyślałam, idąc śladami nadobniej Julii do toalety zacnego przybytku. Poproszę o numer sama, bo przecież panom wstęp wzbroniony. Myjąc ręce po raz ósmy, już prawie straciłam nadzieje na sukces. W tym samym momencie otwarły się wrota toalety, gdzie ujrzałam bonite Julię jak przytulała się do umiejscowionej w środku toalety. I tak oto potwierdziła się moja teoria o tym, iż budzimy się szlachcicami, a zasypiamy plebsem. Ehh.



Smutek! Wielki smutek, który ukoić mogła jedynie kolejna partyjka FIFY2011 i napoje chłodzące.


Poranek pokazał nam miasto z zupełnie innej perspektywy.

Poranek:




Inna perspektywa:








Chociaż równie kuszące było oczywiście marzenie każdego pedofila (największe w mieście):


I tak oto, w ramach klamry kompozycyjnej:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz