Decyzje. O te świadome najtrudniej. Częściej płyniesz z prądem, czasem pod prąd. Pozwalasz, by inni podejmowali decyzje za Ciebie, a na drugim biegunie, stajesz się zwykłym oportunistą. Tak czy siak, sabotujesz możliwe scenariusze, łudząc się, że jest to świadomie podjęta decyzja.
Trochę jak egzamin, przed którym wszem i wobec ogłaszasz, że nic nie umiesz. Przygotowujesz siebie i innych na porażkę. Lepiej się mile zaskoczyć, niż zawieść. Widząc, że coś nie działa tak jak powinno, z pełną premedytacją zgniatasz butem to co zostało, celem złudnego (?) poczucia, iż to jest właśnie Twoje kontrolowanie sytuacji.
Świadoma decyzja znajduje się gdzieś pomiędzy. Raz podjęta, nie poddaje się fluktuacjom nastrojów, czy koniunkturze zachowań innych. Ma swoje filary z powodów. I przede wszystkim łatwiej się jej trzymać.
Gdyby uważnie przyjrzeć się wszystkim swoim decyzjom, jedynie kilka z nich można by uznać za świadome. Niewiele. Większość naszych motywacji i zachowań jest w bardzo dużym stopniu irracjonalnych. Często są bardziej impulsywne niż uświadomione. Ale ich konsekwencje pozostają.
Raz wypowiedzianych słów, nie da się już cofnąć. To, co zrobimy, dzieje się tu i teraz. Po chwili staje się przeszłością, której w żaden sposób nie można się już pozbyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz