Spędziłam dzisiaj większość dnia na słońcu (stąd aktualnie - piekąca twarz i chęć położenia się w wannie pełniej balsamu...) Leżąc na leżaku pomyślałam, że to są te momenty, w których możemy być szczęśliwi bez powodu. Chwile później pomyślałam, że jednak czegoś mi brakuje. Chociaż "czegoś" to mało trafne określenie. To chyba natura ludzka, zawsze chcieć więcej.
Dekodowanie zawsze sprawiało mi nie lada problem. Co nabierało szerszego znaczenia dopiero wtedy, kiedy miało ...znaczenie. Może i nie widzę liczb w postaci kolorów i nie mam zwyczaju zapamiętywać stu cyfr po przecinku liczby pi jak Daniel Tammet. Mam jednak całą masę innego rodzaju natręctw zabawnych przyzwyczajeń, do których większość znajomych zdążyła już przywyknąć.
I tak sobie myślę, że może istnieje jakiś inny język, którego można się nauczyć i nim właśnie się wyrażać. Nie wiem. A może to wcale nie jest takie ważne?
Może w innym miejscu, złapię nową perspektywę
Tak więc! Na jakiś dłuższy czas nieczynne z powodu, że zamknięte.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz