sobota, 29 października 2011

rachatłukum

Rachatłukum to taka turecka słodkość. To też książka, która od samego początku poraża wulgarnością, która po jakimś czasie przestaje kłuć w oczy. Jeszcze później dociera do Ciebie, że w każdym z momentów, w których się pojawia, jest jak najbardziej uzasadniona. 

To taka w sumie prosta historia samotności, którą odczuwasz wręcz fizycznie wtedy, kiedy raz na zawsze żegnasz się z kimś, kto znaczy dla Ciebie więcej, niż ty sam. To też historia radzenia sobie z informacją, że nic nie możesz zrobić, a to że było pięknie i to, że kogoś kochasz, nie ma już najmniejszego znaczenia. There is nothing you can do. Bo jeśli zaczniesz próbować, to nawet i dobre wspomnienia przestaną górować nad tym co dzieje się tu i teraz. Przechodząc przez całą historię "my", grzebiąc patykiem w tym co było a nie jest, raz po raz i dzień po dniu serwujesz sobie sadomasochistyczną frajdę ciągłego pytania "dlaczego?".

Kiedy główny bohater, spotyka po kilku miesiącach swoją żonę, próbuje z nią rozmawiać o tym co było...I tak siedzieliśmy znowu, rozmawiając godzina po godzinie. O tym wszystkim, o czym się nie rozmawia. Bo jeśli się o tym rozmawia, to już jest nieodwołalnie źle. To już jest za późno. To i rozmowa nie ma już wtedy sensu.

Ironia losu. Kiedy już zaczynasz poruszać najpoważniejsze z tematów, jest już wtedy zazwyczaj za późno. Zdajesz sobie sprawę z faktu, że spóźniłeś się o całe lata świetlne z rozmową, która powinna się była odbyć w zupełnie innej formie i przede wszystkim w zupełnie innym czasie.

Śmieszne. Pamiętam co robiłam rok temu o tej samej porze. Oglądając wielką paradę halloweenową w Nowym Jorku pomyślałam, że po powrocie wszystko się zmieni. Patrząc na wielką walizkę w rogu pokoju wiedziałam, że ja już z tą walizką odejdę.

Od długiego już czasu nie umiem się wydrzeć. Nie umiem się wściec tak, aby zacząć krzyczeć. Nie umiem też dać z siebie więcej, niż te kilka łez spływających ukradkiem po jednym lub drugim policzku. I nie wiem, czy jest mi na tyle wszystko jedno, czy tez po prostu wyczerpałam wszelki limit na obie te atrakcje. 

Rachatłukum. Dziwna to mieszanka twardej i miękkiej struktury. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz