Tak, to nie jest henna. Ale momentami była za to gehenna - henny siostra bliźniaczka. Uspokoję wszystkich, że zabieg przeżyłam i trzymałam fason, jedynie raz w czas rzucając zdawkowe "zabiję cię kur%%$$aaaaaaa" - w stronę mojego drogiego oprawcy :-)
Decyzja o świadomym sadomasochiźmie zapadła już dawno. Zbieranie się na odwagę zajęło mi bardzo dużo czasu, niemniej jednak spryciarze w salonach tatuażu, pobierają od Ciebie zaliczkę w momencie umawiania się na wizytę, co sprawia, że nie możesz się już wycofać w dniu golenia owiec.
Na początku, wzięłam to "na klatę" i wyobraziłam sobie, że jestem na zwyczajnym tajskim masażu. Mój nadworny fotograf - Czarnecka, oddał się szałowi dokumentowania swojego reportażu pt. "Krulova i jej wariacje". Bardzo bardzo długo udawało mi się skupić na inteligentnej rozmowie (?) i najświeższych ploteczkach z życia gwiazd.
z czasem zaczęłam troszeczkę słabnąć...
...ale przyjęcie pozycji horyzontalnej, poprawiło mi nastrój i zapał do dalszego masowania! :-)
Mój oprawca działał sprawnie i doskonale wtapiał się w tłum , udając, że nie słucha naszych ożywionych ploteczek o Dodzie i Candy Girl.
Nasza wesoła gromadka bawiła się razem pysznie. Żarty lały się strumieniami wraz z moją czarną krwią. Na szczęście nie widziałam operacji w szczegółach i mogłam dzielnie nawijać na temat teorii względności i innych tematach typowych dla takich imprez.
Łzy były mi totalnie obce!
do momentu kiedy......rozpoczęło się wypełnianie....
W takich momentach człowiek traci resztki godności i bez żadnej żenady wgryza się w rękę osoby stojącej najbliżej (sorry Gfiasdo!). W takich momentach odróżniamy też mężczyzn od chłopców, chamów od prostaków i zółty od lillarózu!
Największy strach przyszedł w momencie, gdy laska Banksiego była już prawie gotowa i zrozumiałam, że lada chwila rozpocznie się rzeź z serduszkiem. Serduszko - jak wiadomo na kości, to niezwykle erogenna strefa. Każdy dotyk oprawcy okazał się bardzo intensywny.. a w głowie mej szalały romantyczne wizje urywania głowy, wbijania sierkiery w nogę i wydłubywania mu oczu długopisem...ach te fantazje!
Dwie godziny później dzieło zniszczenia było gotowe! A ja zaśpiewałam ( zawyłam) w swojej głowie hymn naszej starej dobrej schizofreniczki Edyty :







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz