poniedziałek, 12 grudnia 2011

W Shortbus pojawia się taka scena, kiedy główny bohater po próbie samobójczej, rozmawia z facetem, który go uratował. Ten - nie rozumie, dlaczego mając tak wiele, można chcieć się zabić. Bohater ów odpowiada, iż on czuje miłość wokół siebie. Czuje, że jest kochany. Ale co z tego, skoro ta cała miłość zatrzymuje się na jego skórze? Skoro nie jest w stanie przeniknąć dalej? 

Tak zawsze było i tak zawsze będzie...

W kontekście kanadyjskiej Azjatki, która mimo usilnych prób nie może dojść, widać, iż wszyscy chcemy coś poczuć....Ale im bardziej chcemy, tym trudniej.

I tak sobie dzisiaj myślę, że coraz lepiej rozumiem i jego i ją.

A to co było, nie tylko tkwi w przeszłości, ale i staje się tym co jest teraz. I jak bardzo bym się starała, nie umiem od tego uciec. Nie umiem.

Co nie zmienia faktu, iż bardzo chcę stawić temu czoło. Dawno minął ten czas, że zapalenie lampki sprawiało, że potwory spod łóżka znikały. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz