czwartek, 1 grudnia 2011

sunrise sunrise

Siedząc sobie w jednej z kawiarni w ZT, w pewnym momencie, z głośników usłyszałam "Sunrise" Nory Jones. Zaczęłam się bardzo głośno śmiać. Na przekór wspomnieniu.  A może właśnie do niego?

Niesamowite jest to, jak ludzie się przenikają. Przebywając w swoim towarzystwie, prędzej czy później się do siebie upodabniają... Chyba Ty! Szmata! Co tam jak tam?Oraz!Mniejsza o większość!Tak,nie?

Naleciałości, których cholernie trudno się pozbyć. Nie wiem czy tylko ja tak to mielę, czy wszyscy. Ale to sprawia, że pozostają nam po innych nie tylko wspomnienia, czy przedmioty - zostaje też zmieniony sposób bycia. A tego już nie tak łatwo się pozbyć, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz