Dzisiaj rano okazało się, że mam o wiele więcej siwych włosów na głowie. Czasami można postarzeć się w kilka godzin.
Boję się. Paradoksalnie nie tego, że mi się nie uda. Wręcz przeciwnie. Boje się, że będzie odwrotnie. Że się uda. A ja nie będę wiedziała co z tym zrobić.
Nie mam najmniejszej ochoty na celebracje. Ale, jak to powiedziała mi dzisiaj pewna 60-letnia (na oko) kobieta - czasem trzeba nadstawić dupę, aby inni mogli przybić ci ogon. Przywołanie Kłapouchego było zaskakująco celne. Bo czasem jesteśmy do siebie bardzo podobni. To dla mnie ten balonik? Naprawdę dla mnie?
To nie nowy rok. Ale mam takie oto postanowienie, aby brać sprawy w swoje ręce. I aby nie powstrzymywać się już nigdy więcej od robienia czegoś tylko dlatego, że boje się, że się nie uda.
Tymczasem Tymbark powiedział mi "Niezapomniany wieczór?;)", chociaż przez chwilę myślałam, że kapsel jest pusty i bardzo się ucieszyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz