Proszę Państwa, oto mistrzowie konspiry...Idziemy na spacer, nic więcej. Taaa, nie ze mną te numery Bruner.
Przyszła hołota. Naniesła wina, narobiła bałaganu i wsi wszelakiej. Bili też w twarz.
Poalkoholowy małpi rozum udzielił się wszystkim. Cóż za awangarda!
Jaczewska, zażądała rewanżu po słynnej walce na kaski.
Złość i agresja, które we mnie drzemią ( a w zasadzie śpią jak zabite), przepaliły kliszę. Atmosfera gęsta była i napięta. Postanowiłyśmy więc wypić "wino pokoju", Marry Szardone, rocznik 2011, wrzesień.
Mówie Ci, Tygrys. To jest dobry rocznik!
Na koniec standardowe "Jack, I am flying" (Znajdź dwa szczegóły różniące te dwa zdjęcia)
I powrót do głównego zajęcia wieczoru, czyli olewania jubilatki i oglądania filmów na jutubie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz