Śniło mi się dzisiaj, że osoba, którą bardzo dobrze, ale w sumie słabo znam, uległa przemianie. Jej włosy zrobiły się białe, a sylwetka stała się mocno usportowiona. Stała w bloku startowym i naprężona do granic możliwości oczekiwała na sygnał startu. Wystartowała z niesamowitą, jak na przewracającą się zazwyczaj o własne nogi, gracją. Ale przed czasem.
Zazwyczaj nie pamiętam swoich snów. A ten pamiętam bardzo dokładnie. Trochę w slow motion. Pomyślałam w tym śnie, że tak wiele się zmieniło w tak krótkim czasie. I że ja nie biorę w tym wszystkim udziału. Stoję z boku i obserwuje. Czekam na rozwój wypadków. Prowokuje, ale nic ponadto. I że to bardzo asekuracyjne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz