niedziela, 18 września 2011

easy



Znowu zapadłam w sen zimowy. 14 godzin bez przerwy, mimo wielu prób powstania. Czasami mam wrażenie, że spanie, to jest właśnie to co robię najlepiej. 

Śniłam o labiryntach. Ciągle gdzieś błądziłam, szukałam pokoju w którym zostawiłam wszystkie swoje rzeczy. A na końcu uciekałam przed złym panem, w skórze Lindsdey Lohan ( ja, nie Pan).

Today, I'm easy like a sunday morning.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz