Znowu zapadłam w sen zimowy. 14 godzin bez przerwy, mimo wielu prób powstania. Czasami mam wrażenie, że spanie, to jest właśnie to co robię najlepiej.
Śniłam o labiryntach. Ciągle gdzieś błądziłam, szukałam pokoju w którym zostawiłam wszystkie swoje rzeczy. A na końcu uciekałam przed złym panem, w skórze Lindsdey Lohan ( ja, nie Pan).
Today, I'm easy like a sunday morning.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz