sobota, 24 września 2011

wczoraj/jutro

Nie wiem, czy wiele może zmienić się w jeden tylko wieczór. Nie wiem, czy zmiana pewnych zachowań to kwestia postanowienia, czy jednak bardzo długi proces. Niemniej jednak moment w którym zrozumiałam, że od bardzo dawna grzebię w przeszłości i jednocześnie projektuje przyszłość, był dla mnie bardzo zaskakujący. 

Myślę zdecydowanie za dużo. Analizuje, rozbieram na czynniki pierwsze, tworze najbardziej prawdopodobne scenariusze. A fokusując się na tym co było oraz na tym co będzie, kompletnie zapominam o teraźniejszości. O tym co dzieje się tutaj. O tym co dzieje się teraz.

A przecież jest to w zasadzie jedyna rzecz, która się liczy. Tu oraz teraz. Bo wracając do ostatniego obrazka andrzejrysuje - co było to było, co będzie to będzie. I tyle. Proste. Nie ma więc sensu rozgrzebywać. Nie ma sensu tworzenie rachunku prawdopodobieństwa (tak samo, jak nie miało dla mnie sensu na studiach). Fajne są te wszystkie chwile, które po prostu się dzieją. I sprawiają, że można się z czegoś cieszyć nie zastanawiając się, czy jutro nadal będzie takie fajne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz